
Porzadkowanie prawdy
O tekscie Anny Jedynak: Pan Bog, Prawda, Papiez. Gazeta Wyborcza, 24-25 listopada 2001
diaade, 2001
© 2001 Monika Zawadzka
Omawiany przeze mnie artykul jest polemika Anny Jedynak z wczesniejsza publikacja Jana Turnaua (GW, 27 pazdziernika 2001) i dotyczy dialogu religijnego; ja jednak postaram sie wydobyc watki uniwersalne, ktore opisuja sama nature dialogicznosci oraz przeszkody jakie napotykamy przystepujac do dialogu. Anna Jedynak z pozycji logika przyglada sie ryzyku, trudnosciom, przyczynom rozczarowan oraz radosciom jakie moga byc efektem przyjecia pozycji dialogicznej w pracy z innymi ludzmi.
Podstawowe pytania, ktore pojawiaja sie w kontakcie z innoscia brzmia: czy mozna prowadzic dialog z drugim czlowiekiem, reprezentujacym inna postawe i poglad wobec swiata, i jednoczesnie zachowac wlasna tozsamosc? jak pozostac soba i ochronic swoja jednostkowosc, jednoczesnie otwierajac sie na to, co rozne? do jakich granic mozna sie posunac by dialog nie stal sie kompromisem? czy dla dobra zawiazanej relacji w trudnych do uzgodnienia kwestiach nalezy rezygnowac ze swoich przekonan i przyznac racje kazdej ze stron uczestniczacych w debacie?
Anna Jedynak, aby okazac sie uzyteczna w poszukiwaniu odpowiedzi na powyzsze
pytania, wzywa na pomoc dwie koncepcje prawdy, by uczestnicy dialogu mogli
rozpoznac, ktora z nich uzywaja formulujac swoje sady i jakie sa tego konsekwencje.
Definicja prawdy klasycznej, wywodzaca sie od Arystotelesa, glosi,
ze sad jest prawdziwy, gdy jest zgodny z rzeczywistoscia, gdy mozna sprawdzic,
ze jest tak jak dany poglad glosi (czyli na przyklad, ze nie istnieje inny
poglad prawdziwy, ktory jest do niego sprzeczny). Tak rozumiana prawda jest
podstawa poznania w tzw. twardych dziedzinach nauki (hard science).
Druga koncepcja - pragmatycznej prawdy, rownie dawna, bo wywodzona
od sofistow i rozpowszechniona w naszych czasach w mysli pragmatycznej i
postmodernistycznej, nie uzaleznia prawdziwosci pogladu od rzeczywistosci,
od tego, jak jest. O prawdziwosci sadu decyduje czlowiek, okreslajac mianem
prawdy to, co sie wedlug niego sprawdza, co jest uzyteczne w realizowaniu
waznych dla niego wartosci: Miara tak pojetej prawdy jakiejkolwiek
teorii (...) sa jej praktyczne konsekwencje, ich wplyw na nasze zycie, zwlaszcza
na realizacje przyjetych przez nas celow."
Jesli wiec patrzyny na wylaniajaca sie w dialogu roznice z perspektywy prawdy
pragmatycznej, czynimy ukryte zalozenie, ze choc prawda kazdej ze stron
jest inna, zadna nie posiada prawdy absolutnej, ze kazda ze stron opiera
wlasne sady na waznej dla siebie, lecz czastkowej prawdzie. Swiadomosc tego
moze pchnac zatrzymany dialog w nowa strone: czy zamiast powtarzac wciaz
te same argumenty nie lepiej razem przyjrzec sie najwazniejszym celom? Moze
uda sie uwspolnic czesc dazen, a wowczas przepasc roznicy zmniejszy sie
gdzies przy okazji", bez koniecznosci wyrzekania sie wlasnych
przekonan? Jak mozna sie domyslec przyjecie pragmatycznych zalozen, wielokrotnie
zwieksza prawdopodobienstwo uzgodnienia wspolnych rozwiazan, bez jednoczesnej
koniecznosci calkowitej akceptacji poszczegolnych stanowisk.
Co jednak poczac, gdy prowadzony dialog zaczyna dotykac zagadnien fundamentalnych,
o charakterze doktryn, ktorych nie sposob logicznie uargumentowac, a w ktorych
prawdziwosc wierzymy i doswiadczamy we wlasnym zyciu?
Autorka przywoluje na pomoc dwie kategorie stosowane w nauce dla okreslania
statusu teorii:
- podejscie realistyczne, ktore akcentuje w omawianej teorii prawdziwosc
i precyzyjnosc opisu rzeczywistosci, istniejacej niezaleznie od naszego
doswiadczenia oraz
- podejscie instrumentalistyczne wskazujace na praktyczna wartosc
teorii i jej role jako uzytecznego instrumentu pozwalajacego raczej porzadkowac
obserwowany swiat, niz precyzyjnie wyjasniac przyczyny i mechanizmy jego
dzialania.
Realisci pojmuja swoje prawdy doslownie, instrumentalisci zas przypisuja
im sens metaforyczny" - pisze Jedynak.
Jesli dialog wkracza na teren przekonan czy wiary, to jest on nieporownywalnie
prostszy dla ludzi reprezentujacych swiatopoglad instrumentalistyczny. Poniewaz
sens metafor nie jest w pelni uchwytny, nie mozna miec pewnosci, czy rozne
doktryny istotnie sobie przecza". Jezeli nie mamy owej pewnosci, a
nadal chcemy wspolpracowac, to istnieja szanse poglebienia wlasnych pogladow
o wartosci zapozyczone z sasiedzkich" konceptow, co w rezultacie
prowadzic moze do wzrostu jakosci obu rozstrzygniec, zachowujac autonomie
kazdego z nich.
Zagrozeniem dla tak optymistycznego scenariusza moze byc fakt, ze wiekszosc
ludzi osobiste przekonania odczytuje realistycznie, cudzym przypisujac charakter
instrumentalny. Tak wiec bedac swiadomym tej prawidlowosci podczas pracy
nad konfliktem", otrzymujemy dodatkowe narzedzie pomocne w rozwijaniu
i transformacji wlasnych przekonan, w miejsce koncentrowania sie na ogromniejacej
Roznicy.
Co zrobic, gdy wszystkie sposoby uzgodnien zostaly wyczerpane? Czy wowczas
dialog automatycznie zalamuje sie?
W odpowiedzi autorka przywoluje krotki dialog miedzy mezczyzna i Janem Pawlem
II:
- Jestem homoseksualista, ale wierze w Boga i modle sie codziennie.
Na to Papiez:
- Ja tez wierze w Boga i modle sie codziennie.
Wedlug Jedynak odpowiedz Papieza jest doskonalym przykladem podkreslania
tego, co laczy, a nie tego, co dzieli. Papiez swa odpowiedzia buduje relacje
miedzy osobami, akcentujac to co wspolne. Wyznacza sfere, wewnatrz ktorej
mozliwe jest dalsze wspoldzialanie. Taki kontakt z drugim czlowiekiem nie
rani, nie ogalaca, nie wymusza poswiecania rzeczy najwazniejszych, a odkrywa
inne perspektywy pozwalajace szerzej spojrzec na swiat. I w rezultacie dialog
nie jest scieraniem sie z innoscia Drugiego, lecz dobro-wolna zmiana siebie
samego.
Najcenniejsze uwagi, jakie odnalazlam w artykule Anny Jedynak:
- rozroznienie dwoch koncepcji prawdy, ktore pomaga uniknac w dyskusji podstawowego
bledu, jakim jest uzywanie jednego pojecia (prawdy) w dwoch roznych rozumieniach;
- rada, by w kryzysowych dla dialogu momentach koncentrowac sie na wspolnych
dla obu stron dalekosieznych celach i dazeniach;
- ponawianie prob translacji wlasnych koncepcji na jezyk dyskursu partnera
i odwrotnie;
- czeste akcentowanie elementow wspolnych, obnizanie wagi lub przemilczanie
roznic miedzy stronami dialogu.
Monika Zawadzka
grudzien 2001