Monika Zawadzka

Etyka czlowieka -- opiekunka swiata globalnego

diaade, 2002

© 2000-2002 Monika Zawadzka


Ponizszy tekst to proba odpowiedzi na pytanie czy idea budowy etyki globalnej w dzisiejszym swiecie ma racje bytu. Pisany jest w relacji do silnie fragmentaryzujacego zagadnienia kultury ponowoczesnej stanowiska Samuela Huntingtona zawartego w jego ostatniej ksiazce „Zderzenie cywilizacji".


Rozwazania Huntingtona, ktory jest politologiem, kraza dookola zagrozenia ogolnoswiatowym miedzycywilizacyjnym konfliktem. Jego glowna recepta na zachowanie pokoju jest zaniechanie przez grupy decyzyjne interwencji w konflikty wykraczajace poza wlasny krag kulturowy. Formuluje on pierwszy warunek pokoju jako zasade powstrzymywania - abstention rule. Drugi wymog to zasada wspolnej mediacji - joint mediation rule - ktora proponuje negocjacje pomiedzy grupami panstw prowadzace do gaszenia konfliktow na granicach etnicznych i kulturowych. Kontrowersyjne wydaje sie przyjecie pierwszej zasady powstrzymywania jako bezwarunkowej reakcji na wybuchajacy w jednym z kregow kulturowych konflikt. Zasada ta ogranicza autentyczna aktywnosc i zywe relacje do pola wlasnej cywilizacji. Poruszajac sie poza tym obszarem Huntington zaleca przyjmowac role goscia, ktory dostajac okreslone prawa pobytu, jednoczesnie posiada scisle okreslone obowiazki. Jednym z nich jest pozostawanie co najwyzej niemym obserwatorem konfliktow i zaburzen rozgrywajacych sie w centrum i na pograniczach terytorium. W kolejnym zaleceniu - zasadzie wspolnej mediacji - jedyne prawo do poruszania i prob rozwiazywania owych trudnych problemow przyznaje wyznaczonym glowom rodow - przedstawicielom cywilizacji.
Rodzi sie obawa, ze przyjecie powyzszych dwu zasad prowadzic mogloby do usankcjonowania gwaltow i niesprawiedliwosci co rusz wydarzajacych sie w roznych czesciach swiata oraz do zadekretowania, a priori, odmowy interwencji bez wzgledu na charakter wydarzen. Do stworzenia obu regul uprawnialaby sytuacja, gdy ludzi tworzacych poszczegolne cywilizacje mozna bylo by przyrownac do istnien odrebnych gatunkow, rozniacych sie od siebie sposobami egzystencji, funkcjonowaniem w odmiennych srodowiskach, czy ograniczonymi do swego gatunku wlasciwosciami psychicznymi osobnikow.
Wbrew takim zalozeniom Huntington nastepnie formuluje zasade wspolnych cech - commonalities rule: „Ludzie z wszystkich kregow kulturowych powinni szukac wspolnych wartosci, instytucji i zwyczajow i starac sie poszerzac ich zakres" (Huntington, 1998, s. 495). Wydaje sie, ze ten dodatkowy postulat stoi w sprzecznosci z okreslonymi w pierwszych dwoch regulami relacji miedzycywilizacyjnych. Huntington nie precyzuje grupy osob, ani plaszczyzn na ktorych porozumienie mialoby sie odbywac. Nie wiadomo tez na czym polegalaby taka praca. Odwoluje sie jedynie lakonicznie do pojecia minimalnej moralnosci, ktora „(...) wyrasta ze wspolnoty czlowieczego losu (...)" oraz do uniwersalnych zalecen „(...) ktore mozna znalezc we wszystkich kulturach". Po chwili dodaje: „W wielocywilizacyjnym swiecie konstruktywna linia postepowania polega na odrzuceniu uniwersalizmu, zaakceptowaniu roznorodnosci i poszukiwaniu cech wspolnych" (Huntington, 1998, s. 492).
Cala mysl Huntingtona marginalizuje wyraznie znaczenie procesow globalizacji, jakie zachodza w swiecie, zamyka je do obszaru zachodniego kregu cywilizacyjnego, swiat zas opisuje jako podzielony pomiedzy osiem cywilizacji, hermetycznych i odrebnych wobec siebie.

Wielcy politolodzy obecnego czasu, tacy jak Huntington czy Fukuyama, na najwyzszym szczeblu drabiny wartosci stawiaja zachowanie pokoju ogolnoswiatowego. Pokoj jest zaiste nie do przecenienia. Nalezy rownolegle uwaznie badac i inne wartosci, od uznawania ktorych zaleza warunki w jakich ludzi zyja. Mam na mysli sprawiedliwosc, poszanowanie jednostki, godnosc kazdej osoby, rownosc wobec prawa. Wybuch wojny jest masowa tragedia i zawsze zaburza rozklad potrzeb ludzkich, wysuwajac pragnienie pokoju wysoko ponad inne. Rozwiazaniem wszystkich udrek wydaje sie wtedy byc jak najszybsze zakonczenie konfliktu i w takim kierunku daza usilowania strony miedzynarodowej. Ale juz w czasach wzglednego spokoju, cierpienia ludzi spowodowane sytuacja w jakiej przyszlo im zyc, nie moga dotyczyc tylko zamknietego kregu danej cywilizacji. Cierpienie osoby jest zawsze nieszczesciem i stosowanie wobec niego zasady powstrzymywania obciaza nasze sumienia wspolodpowiedzialnoscia za bezprawie o ktorym wiemy. Istnieje w prawodawstwie panstwowym kara za zaniechanie pomocy krzywdzonemu. Prawdy te latwiej przyjmowac i wedlug nich postepowac, gdy jestesmy bezposrednio zaangazowani bedac swiadkami czyjegos cierpienia.

Francis Fukuyama w nowym tekscie z 1999 roku „Po namysle. Ostatni czlowiek z fiolki", ktory zgodnie z tytulem, jest pewna korekta mysli zawartej w wydanej dziesiec lat temu ksiazce „Koniec historii", pisze, ze doswiadczenie panstw przechodzacych przez proces demokratyzacji pozwolilo na „(...) wypracowanie spojnej polityki, ktora wyjasnia wzajemne oddzialywanie na siebie pogladow politycznych, gospodarki i miedzynarodowych powiazan. A takze to, dlaczego dokonujac posuniec w jednej dziedzinie, oczekiwac mozemy ich skutkow w innej. Liberalizacja polityki gospodarczej prowadzi do gwaltownego wzrostu ekonomicznego, ktory z kolei skutkuje rozwojem demokratycznych instytucji politycznych, a to rozszerza w efekcie demokratyczna strefe pokoju i zwieksza bezpieczenstwo znajdujacych sie w niej krajow" (Fukuyama, 2000, s. 80).
Wstapienie panstwa na opisana droge powoduje rozprzestrzenienie sie na jego terenie nowych polityczno-ekonomicznych mechanizmow i procedur. Poprzez nie dany kraj wlacza sie w nurt globalizacji, otwierajac sie jednoczesnie na plynace z niej korzysci i zagrozenia. Przykladem takiej „rafy" byly zapasci, ktore w latach dziewiecdziesiatych dotknely zunifikowany swiat biznesu i ekonomii. Mam na mysli zalamanie wartosci walut: funta sterlinga z 1992 rok i peso w 1994, kryzys ogolnoazjatycki z 1997 i rosyjski z 1998 roku. Pomimo takich zalaman w centrach systemow inwestycyjnych swiata, pomimo zahamowania urynkowienia oraz demokratyzacji, Fukuyama twierdzi, ze „(...) nie istnieje zaden mozliwy do zastosowania alternatywny model rozwoju, ktory dawalby rezultaty lepsze od globalizacji" (Fukuyama, 2000, s. 83).

Globalizacja poza sfera polityczno - gospodarcza rownoczesnie obejmuje media swiatowe. Rewolucja informatyczna dokonala zwrotnych zmian w sytuacji miedzynarodowej. Uwolniona informacja jest podstawa decyzji inwestycyjnych, poszerza rynki handlowe. Jednoczesnie uzyskanie potrzebnych wiadomosci jest tanie i dostepne praktycznie dla kazdego. Przewrot informatyczny globalizuje i przeksztalca wszystkie plaszczyzny ludzkiej aktywnosci.
Dziekan Kierunku Zarzadzania Uniwersytetu Harvardzkiego, Joseph S. Nye pisze: „Zdolnosc rozpowszechniania informacji zwieksza mozliwosc wplywania na polityke swiatowa. Organizacje pozarzadowe i panstwa moga latwiej wplywac na przekonania ludzi z innych regionow swiata. Niecenzurowane informacje, jesli sa wystarczajaco przekonywujace, moga wplywac na ludzi, zmieniajac ich sposob postrzegania (...) Latwy naplyw informacji wytworzyl ogromna liczbe kanalow kontaktowych ponad granicami panstw" (Nye, 2000, s. 107).
Wlasnie ilosc i wartosc emitowanej informacji wywoluje efekt kurczenia sie planety. Nigdy w historii czlowieka nie wiedzielismy o sobie nawzajem tak duzo. Znamy warunki zycia czlowieka we wszystkich zakatkach swiata - od nas samych zalezy jak szczegolowo. Najszybciej jednak trafiaja do nas informacje o ludzkich nieszczesciach. W kazdym serwisie informacyjnym jestesmy swiadkami cierpien i niesprawiedliwosci, lamania praw i wystapien przeciw godnemu zyciu.

Proces globalizacyjny obejmuje rozpowszechnianie zasad wolnej gospodarki i polityki, nie dajac gwarancji globalnej ochrony osoby. Wprawdzie wraz ze wzrostem swiadomosci popelnianych krzywd, rosnie ilosc inicjatyw wymierzonych przeciwko bezprawiu, wyplywajacych z poczucia solidarnosci miedzyludzkiej. Powoli tworzy sie tez system ponadpanstwowego prawodawstwa i wymiaru sprawiedliwosci. Opiera sie on na prawach uznanych przez praktycznie cala miedzynarodowa wspolnote, w ktorych baze tworza prawa czlowieka. Sam termin prawa czlowieka - ang. Human Rights - pozostaje niezdefiniowany w zadnym akcie prawa miedzynarodowego. Korzeniami tkwi w Deklaracji Niepodleglosci USA z 1776 roku i Deklaracji Praw Czlowieka i Obywatela Wielkiej Rewolucji Francuskiej z 1789 roku, a w XX wieku podstawowe zapisy Praw Czlowieka to Karta Narodow Zjednoczonych - statut Organizacji Narodow Zjednoczonych z 1845 roku - oraz Deklaracja Praw Czlowieka z 1948 roku. Panstwa, ktore podpisaly Karte Narodow Zjednoczonych, tym samym zobowiazaly sie do respektowania Powszechnej Deklaracji Praw Czlowieka i innych podstawowych konwencji.
Prawa Czlowieka sa zbiorem zasad postepowania w relacjach z kazda osoba zyjaca na swiecie. Prawo miedzynarodowe zobowiazuje do przestrzegania zapisow Praw Czlowieka nie tylko rzady 185 panstw, ktore podpisaly Karte NZ, lecz rowniez ponadpanstwowe korporacje, tzw. global players. Te wielkie koncerny sa zobowiazane przestrzegac tych praw nawet gdy wchodza na rynki panstw, ktore nie ratyfikowaly dokumentow ONZ.
Pomimo ogromnych zmian w swiecie spowodowanych istnieniem spisanego prawodawstwa chroniacego kazdego czlowieka, w wielu czesciach swiata przestrzeganie owych regul jest niedosieznym idealem. Rowniez reakcja ONZ i spolecznosci miedzynarodowej nie jest jednakowa w stosunku do roznych konfliktow i wydarzajacego sie bezprawia.
Czesto odmowa interwencji na wydarzajacy sie gwalt tlumaczona jest przez kregi decyzyjne jako powstrzymywanie sie od narzucania zachodnich praw obcym cywilizacjom. Pierre Sane - sekretarz generalny Amnesty International, sam czarnoskory Senegalczyk - w rozmowie z Jackiem Zakowskim mowi:
„(...) PS: Skoro Prawa Czlowieka sa uniwersalne , takze reakcja na ich naruszania powinna byc jednakowa, bez wzgledu na to, gdzie sa akurat lamane. Dopoki na czystki etniczne w Kosowie NATO reaguje zupelnie inaczej, niz na ludobojstwo w Ruandzie trudno jest uwierzyc w szczerosc ludzi Zachodu, gdy mowia o uniwersalnym charakterze Praw Czlowieka.
JZ: Pan wierzy, ze istnieja jakies uniwersalne wartosci?
PS: A pan mysli, ze prawa czlowieka sa tylko dla Europejczykow?
JZ: Ja pytam. Ale mam mieszane uczucia, kiedy sie mowi o uniwersalnosci jakichkolwiek wartosci. Mam watpliwosci, kiedy Europa czy Ameryka probuje Senegalczykom, Egipcjanom albo Saudyjczykom narzucac swoje wartosci.
PS: Nie chodzi o narzucanie, tylko o respektowanie podstawowych praw czlowieka. (...) Trzeba szanowac kulturowa odmiennosc, ale nie mozna sie godzic na lamanie podstawowych zasad. Mowimy o wartosciach, ktore zostaly przyjete przez praktycznie cala miedzynarodowa wspolnote, nie tylko przez Europe i USA" (Sane, 2000, s. 9).
W sytuacji przynajmniej poprawnych stosunkow spolecznych, wydaje sie niemozliwe, by glebokie i wazne decyzje dotyczace grup ludzkich byly podejmowane przez wzglad na prawa czlowieka. W warunkach kryzysowych prawa te wskazuja na akceptowane przez spolecznosc miedzynarodowa ramy postepowania. Spelniaja role obiektywnych drogowskazow przy rozstrzyganiu sporow czy rozwiazywaniu konfliktow. Nie majac wplywu na jednostkowe wewnetrzne wybory moralne, sa jedynie i az straznikami porzadku zbiorowosci ludzkich.

W zawartych w prawach czlowieka normach mozna zobaczyc emanacje okreslonego systemu wartosci, czyli ukrytej etyki, ktora instytucje takie jak ONZ czy UNESCO rozprzestrzeniaja w swych dzialaniach po swiecie. Etyke ta, odpowiednio do terminu prawa czlowieka, mozna okreslic etyka czlowieka. Posrod innych przymiotow, w jej systemie wartosci mozna by ujrzec szacunek dla kazdej osoby, dla jej wolnosci, dazenie kazdego czlowieka do szczescia, wiare w dobro i sprawiedliwosc natury ludzkiej, niezgoda na krzywde drugiego, odpowiedzialnosc i solidarnosc miedzy osobami. Tak widziana etyka czlowieka nie zostala nigdzie formalnie zapisana, nie prowadzone sa tez systematyczne badania i prace nad jej globalnym ksztaltem. Czesto taz mozna spotkac zapytania czy warto konstruowac jeden system etyczny dla wielu kultur, dla wszystkich ludzi na swiecie?
Tak jak pisalam powyzej, prawa czlowieka moga spelniac funkcje co najwyzej stroza pewnych poczynan. Wydaje sie, ze jest to za malo, aby trafic do serc i umyslow wszystkich ludzi i do kazdego z osobna. By tego dokonac straznik potrzebuje do pomocy opiekuna, ktory pokazywalby sens miedzyludzkiej odpowiedzialnosci, odkrywal w Innym Tozsamego, tlumaczyl rzeczywista wartosc granic, podzialow, roznic. Etyka czlowieka moglaby stac sie globalnym opiekunem sprawy czlowieka.
W dzisiejszym swiecie trudno o jednoznacznosc i kazde zjawisko, ktore ulego globalizacji podlega rownie silnym wplywom lokalnym. „Ukuto nawet termin glokalizacja, czyli dwa przeciwstawne wektory: ped ku globalnosci, ale i partykularnosci (...) aby opisac dzis zachodzace procesy o sprzecznych wektorach, ktore pozostaja w ciaglej interakcji ze soba (...), chodzi o dualizm, czyli dwa poziomy kultury. Ten przypadek opisuje najbardziej pozadany impakt, ktory nie niszczy kultur tozsamosciowych. Ludzie pozostajacy w zasiegu kultury globalnej nie sa pozbawieni uczestnictwa w kulturach narodowych, etnicznych, lokalnych" (Krzysztofek, 2000 B, s. 7).
Powyzsze stwierdzenia dotyczace kultury, wydaja sie byc jeszcze bardziej aktualne w przypadku zagadnien etycznych, ktore sytuuja sie na bardziej skrajnych niz kultura pozycjach. I tak etyki tozsamosciowe, narodowe, etniczne czy lokalne sa opiekunami i miejscem zakorzeniania sie odpowiednich partykularnych kultur swiata. Powolanie zas do zycia globalnej etyki czlowieka byloby szansa na zakorzenienie w niej kultury globalnej oraz masowej wraz z ich kodami znaczen i symboli, a takze perspektywa na bardziej ludzki i „cieply" wariant rozwoju.
Integracja etyczna ludzi z poszanowaniem lokalnych etyk kazdej ze zbiorowosci - postulat taki wydaje sie byc znacznie bardziej pociagajacy niz porzucenie planow prac nad globalna etycznoscia, czy, odwrotnie, zastapienie unifikujacym systemem „tubylczych" struktur etycznych. Wydaje sie, ze to wlasnie sztuka wypracowania harmonijnych relacji pomiedzy roznorodnoscia a spojnoscia bedzie glownym wyzwaniem humanistyki poczatku XXI wieku.
Jedna kwestia to pytanie: jak?, druga zas: kto? Kto mialby zajmowac sie konstruowaniem powszechnej etyki czlowieka oraz rownolegle praca nad ustawieniem w dwuglosie etycznych opiekunow globalnosci i lokalnosci? Poniewaz etyka czlowieka mialaby dotyczyc kazdego z nas odpowiedz na pytanie brzmi: Kazdy. Im szersza rzesze ludzi udaloby sie zaangazowac w debate i wezwac do powszechnego dialogu na temat relacji miedzyludzkich, tym bardziej wzrastalaby szansa prawdziwosci finalnych rozstrzygniec. Poeci, etnolodzy, kobiety i dzieci, biedacy, mezowie duchowni wszystkich religii, agnostycy, wielkie autorytety i anonimowi przechodnie - glos Kazdego bylby rekojmia calosciowego charakteru uzyskanych wynikow.

Do klasycznej triady pytan brakuje zapytania: kiedy? Najszybciej jak mozna, lecz na pewno nie szybko. Konstruowanie rzeczy najwazniejszych wymaga czasu. Mamy czas, chociaz nie mamy ani minuty do stracenia. I mamy przyjemnosc zyc wlasnie teraz, byc wspoltworca czegos, co tuz po swych narodzinach wezmie nas pod swa odpowiedzialna opieke - etyki czlowieka. Niecierpliwosc oczekiwania lagodzi fakt, ze swiat poki co pozostaje pod sprawiedliwa straza praw czlowieka, o ktorych jeszcze raz sekretarz Amnesty International Pierre Sane: „Tworzymy instytucje miedzynarodowe, budujemy globalne struktury, dyskutujemy zasady nowego porzadku, ale nie nadazamy z napieciami, ktore narastaja z niezwykla predkoscia. Nie wiem, czy kiedykolwiek bedziemy w stanie stworzyc takie instytucje globalne i taki globalny porzadek, ktore zapewnia rzeczywiscie powszechne przestrzeganie elementarnych zasad. Z pewnoscia bedzie to bardzo trudne, jezeli nie uda nam sie wpoic lokalnym, narodowym zarzadom poczucia realnej, osobistej odpowiedzialnosci nie tylko za to, co sie dzieje w ich krajach, ale tez za to, jak prawa czlowieka sa przestrzegane we wszystkich panstwach swiata. (...) Mowie to jako czlowiek poczuwajacy sie do odpowiedzialnosci za realizowanie na swiecie idei praw czlowieka - najwspanialszej idei, jaka ludzie stworzyli" (Sane, 2000, s. 9).

 

Warszawa, 2000


Bibliografia

(Podane daty dotycza uzywanego przez autora polskiego wydania pracy/ksiazki)

Bauman Z., 1996, Etyka ponowoczesna, Warszawa.

Fukuyama F., 2000, Po namysle. Ostatni czlowiek z fiolki, „Res Publika Nowa", nr 5, s.76-96

Huntington S. P.,1998, Zderzenie cywilizacji, Warszawa.

Krzysztofek K., 2000, Personalizm konsumpcyjny, „Tygodnik Powszechny", nr 31, s. 4.
Krzysztofek K., 2000, Glokalizacja fragtegracja chaorder, „Tygodnik Powszechny", nr 18, s. 7.

Nye J.S., 2000, Komentarze do tekstu Fukuyamy, „Res Publika Nowa", nr 5, s.76-96.

Sane P., 2000, Dzisiaj Pekin, jutro Warszawa, „Gazeta Wyborcza", nr 182, s. 8-10.

Sekula J. (red.), 1999, Idea etycznosci globalnej, Siedlce.

Skarga B., 1995, Tozsamosc i roznica. Eseje metafizyczne, Krakow.