AKADEMIA SZTUK PIEKNYCH W GDANSKU

Wydzial Architektury i Wzornictwa

THE ACADEMY OF FINE ARTS IN GDANSK

Department of Architecture and Design

 

 P r a c o w n i a P r o j e k t o w a n i a A r c h i t e k t u r y

_

 

A r c h i t e c t u r e D e s i g n S t u d i o

_

jacek dominiczak, prowadzacy pracownie

katarzyna stawniak, student stazysta

jacek dominiczak, , studio leader

katarzyna stawniak, student assistant

Jacek Dominiczak

Zgadzam sie na Svankmajera

Recenzja pracy dyplomowej Agnieszki Grandowicz

1. nie-spotkanie 2. cialo i dlonie 3. duch i sen 4. zlozonosc 5. gra 6. od wolnosci do prawdy 7. a jednak pytanie



Autorka pracy: Pani Agnieszka Grandowicz. Wydzial Malarstwa i Grafiki - kierunek: grafika - ASP w Gdansku
Promotor: Prof. Jerzy Krechowicz
Promotor pracy pisemnej: dr Andrzej C. Leszczynski
Promotor aneksu fotograficznego: st. wykladowca Witold Wegrzyn

 

Serdecznie dziekuje za zaproszenie do recenzowania prac pani Agnieszki Grandowicz.

Prace te znam jedynie z przedstawionego mi filmu, z fotografii aneksu i z tekstu rozprawy Recepcja czasu w Filmie. Szkic o dekonstrukcji. Sama Agnieszke znam z Osrodka Informatycznego i prac nad stronami internetowymi, nie zas - co wazne - z jakichkolwiek wspolnych zajec dydaktycznych. Ciesze sie ta sytuacja, bo pozwala mi byc w dzisiejszej recenzji owym Obcym, ktory widzi jedynie to, co zobaczyc mu jest dane, i ktory postrzega wedlug wlasnych kodow interpretacji.

 

1. nie-spotkanie

Chcac recenzowac prace Agnieszki Grandowicz mam co najmniej dwie mozliwosci. Moge pozostac po drugiej stronie wizjera z szuflady jej pudelka i do konca tekstu podgladac jej intymnie sniaca wolnosc. Moge zamienic ow wizjer w wielka szybe, przez ktora (najpierw w milczeniu, a potem zapewne w gestach rak, mimice twarzy i nadnaturalnie wyraznie wypowiadanych slowach) probowac moge zadawac Agnieszce pytania - sprowokowac do rozmowy, w koncu spotkac twarza w twarz, choc wciaz przez szybe. Dzis wybieram pierwsze rozwiazanie - chce bowiem pozostac w obszarze, ktory Agnieszka wyznacza mottem z Jana Svankmajera: "Calkowicie poddaj sie swoim obsesjom. I tak nie masz niczego lepszego. Obsesje sa reliktami twojego dziecinstwa (str.1) ". Wobec tego zdania walenie piesciami w szybe i pozniejszy nieopanowany wisilek kopniecia w jej przezroczystosc bylyby jedynie ponurym triumfem strukturalnego umyslu - a nie o to tu dzisiaj chodzi.

A wiec przystawiam oko do wizjera i patrze.

2. cialo i dlonie

Tytulowa Agnieszka Grandowicz nie pozwala mi zobaczyc swojej twarzy. Ach, tak - trzy razy widze ja przy pracy - portret, jakby trzy-czwarte - ale nigdy nie spoglada na wizjer, ktory przeciez sama mi dala - nie chce patrzec mi w oczy - a przeciez wie, ze obserwuje, przeciez wie, ze tu jestem, wie, ze sie patrzenia nie wstydze, ze zaprosila mnie do niego, ze nie jestem Tom!

Ale zaczynam chyba rozumiec ta gre. Agnieszka chce, bym widzac ja - spodziewajac sie jej twarzy i jej cielesnosci - obserwowal jedynie dlonie. Cale pietnascie sekwencji filmu skupia na nich moja uwage! Ona nawet nie chce, bym obserwowal jej dlonie ale to, co te dlonie robia: jak sprawne sa ich nadgarstki, jak ruchliwe i pracowite sa palce, jak opuszki smieja sie rozbawione dotykiem olowka, jak bawia sie rysowaniem, jak odpedzaja natretne papierowe oko, by pozostac w swojej ulubionej przyjemnosci dotyku kartki papieru. Ach, nie wiem, czy takich obrazow sie spodziewalem. A dlonie w zielonej sennosci wilgotnego slimaka? Jakze sa inne. Jakze bezwstydnie wysnione. Wszystko jest tu snem...

 

3. duch i sen

"Jedno oko spotkalo drugie. Margritte nie moze spac. Zaczne snic za niego" .


- Agnieszka czuje slowa - mysle - jesli wpisuje na animowany rysunek tak magiczne zdanie. Zdaje mi sie tez, ze wyczuwam Zeitgeist, bo tekst poprzedzony jest w mojej glowie dzwiekiem anonsujacym nadejscie do mojej "komorki", nocnego SMS-a. "Jedno oko spotkalo drugie KROPKA Margritte nie moze spac KROPKA Zaczne snic za niego KROPKA".

Wlasciwie lubie ten moment podpatrywania cudzego snu, gdy decyduje nie starac sie go interpretowac, a jedynie cieszyc sie - i zadziwiac - gra obrazow, skojarzen, metamorfoz i transgresji. I tak wlasnie sie stalo po tym, gdy na poczatku probowalem rozumiec czy rekin przeksztalcajacy sie w samochod to juz "sztuka krytyczna", a kobieta zmieniajaca sie w balwana to pochwala nowego feminizmu; ile jest dam, a ile krolow w ciemnej komnacie pudelka i co tam robia, czy krolik jest sennym potworem i czy kostki do gry to mezczyzni, a slimaki to kobiety.

 

4. zlozonosc

W pracy Recepcja czasu w filmie. Szkic o dekonstrukcji pani Agnieszka Grandowicz pisze: "Chce osiagnac wrazenie przytlaczajacej mnogosci watkow, utrudniajacej sprowadzenie moich obsesji tworczych do jakiegos wspolnego mianownika. Przy blizszym rozpoznaniu okazuje sie jednak, ze wszystkie te watki sa ze soba scisle powiazane poprzez osobowosc mnie [samej] - autorki. Nie szukam odpowiedzi, nie zadaje nawet pytan - akceptuje calkowicie to, co dostrzegam, przetwarzam i kreuje, nawet, jesli nabiera to cech chaosu. (str.:5) " To bardzo ciekawe stwierdzenie autorki pracy. Granica chaosu w matematyce stanowi prog zlozonosci, a to progowe miejsce, ta progowa sytuacja, uznana jest za najbardziej otwarta na zmiane - a wiec i na tworczosc. Surrealizm byl manifestem tworczosci - nigdy bardziej wolnosc artysty nie gorowala nad prawda - chocby najbardziej intersubiektywna.

 

5. gra

"Grajac - pokazujac cos wymyslonego i przez to nierealnego - zaczynam byc autentyczna. (str.7) " - pisze Grandowicz. I taka autentycznosc Agnieszki akceptuje. Bo jakze moge nie akceptowac czyjejs wolnosci? Jakze, podgladajac innosc, wolnosc jej intymnej wewnetrznosci, jakze chciec poruszac cialem i dusza Drugiej Osoby? Moj wizjer zamienilby sie w tanie okienko "peep show".

Ale, przyjmujac cytat Agnieszki Grandowicz za "jej prawde", chce zacytowac, (dla rownowagi cytatow jedynie) to, co napisalem ostatnio w jednym z esejow poswieconych dialogicznosci: "To w autentycznosci pojawia sie ryzyko arogancji - owego roszczenia, wladczej dumy, by uznac waznosc przekonan, dla ktorych nie ma usprawiedliwienia. "

Film Agnieszki Grandowicz jest nie tylko jej gra - ale tez gra jej interpretatorow. Ta gra moze byc dla niej niebezpieczna, skoro wlasna osobowosc traktuje jako jedyne spoiwo wystawianego na pokaz chaosu. Jest w tym duzo odwagi, bo gra owych interpretatorow moze okazywac sie bezwzgledna. To w tej perspektywie widze powazna (nie zabawowa tym razem) wartosc pracy Agnieszki Grandowicz: odwaga egzystencjalnego ekshibicjonizmu jest jednak swoista metoda zbudowania w przyszlosci dialogu z czlowiekiem, ktory jest Inny. Jest tylko jeden warunek: ze ow Inny z Agnieszki umiejetnosci patrzenia na siebie z odwaga dzieciecej obsesji - a wiec tak, jak chce Jan Svankmajer - nie uczyni tematow do przesmiewania wszystkiego co niejasne i trudne do skladania - wszystkiego, co w koncu ow interpretator nazwie poprostu Obcym.

6. od wolnosci do prawdy

Wielokrotnie mowilem o tym, ze, w moim rozumieniu, powolanie obok uniwersytetow, politechnik i akademii nauk instytucji zwanych Akademiami Sztuki to znak, ze zachodni swiat na rowni ceni wolnosc i prawde. W tej zaszczytnej grupie badaczy to metody sztuki odpowiadac maja za proby zrozumienia swiata w drodze "od wolnosci do prawdy". Pani Agnieszka Grandowicz wlasnie ta metode pracy przyjmuje i jako artystka zapewne dotyka w ten sposob owej obietnicy, jaka sztuka daje kulturze. Pani Grandowicz w swoich pracach stara sie badac jak wolnosc artystki - byc moze wolnosc czlowieka wogole - pozwala opisac prawde swiata. Testuje, jak wspolczesne media sluzyc moga takiej probie opisu. Jej prace, juz poprzez autentycznosc owych intelektualnych i warsztatowych perspektyw, zasluguja na przyznanie jej tytulu magistry sztuki.

 

7. a jednak pytanie

A jednak kopie w szybe i macham rekoma - rzucam plastikowym wizjerem o plyty podlanego woda z konewki chodnika. Zabieram Pania, Pani Agnieszko, w krajobrazy fotograficznego aneksu, (ktore, na marginesie, chcialbym widziec kiedys wdrukowane w strukture muru).
- Cytujesz Svankmajera, ze "Jezeli tworczosc ma jakikolwiek sens, to taki, ze nas wyzwala.(s.:12) ". Wyzwala - tak. Zgadzam sie na Svankmajera. Ale ty myslisz o wyzwoleniu od klisz realnosci, a ja pytam: wyzwolic chcesz sie DO czego? Do czego czujesz sie juz wyzwolona?

Szum morza zmieszal sie z chrzestem gniecionego nad nami papieru chmur.

Agnieszka Grandowicz. widzenie morza 5

 

Jacek Dominiczak
Gdansk, 14 listopada 2003

1 Agnieszka Grandowicz: Recepcja czasu w filmie. Szkic o dekonstrukcji. s.:1.
2 Agnieszka Grandowicz: Agnieszka Grandowicz. Tekst na rysunku w filmie.
3 Agnieszka Grandowicz: Recepcja czasu w filmie. Szkic o dekonstrukcji. s.:5.
4 Agnieszka Grandowicz: Recepcja czasu w filmie. Szkic o dekonstrukcji. s.:7.
5 Jacek Dominiczak: Miasto dialogiczne - czesc V - Architektura autentycznosci. Architektura, nr 2/2003, s.:52-54.
6 Agnieszka Grandowicz: Recepcja czasu w filmie. Szkic o dekonstrukcji. s.:12.

 © 2003 PracowniaProjektowaniaArchitektury. Akademia Sztuk Pieknych w Gdansku. wszystkie prawa zastrzezone. © 2003 Jacek Dominiczak