AKADEMIA SZTUK PIEKNYCH W GDANSKU Wydzial Architektury i Wzornictwa |
THE ACADEMY OF FINE ARTS IN GDANSK Department of Architecture and Design |
architektura + dialog Podyplomowe Studium Projektowania |
architecture + dialog Post-Graduate Design Program |
Widzenie miedzy wierszami
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
1. Jacek Staniszewski rozpoczyna w [ardi] seminarium "Widzac miedzy wierszami" [ardi] 14.10.2003 foto:mz. 2.Drugie spotkanie seminarium "Widzac miedzy wierszami" [ardi] 21.10.2003 foto:mz 3. Jacek Staniszewski mowi o "powidoku". [ardi] 4.11.2003. foto:mz 4. Jacek Staniszewski prowadzi kolejna czesc seminarium "Widzac miedzy wierszami". [ardi] 18.11.2003. foto:mz 5. Jacek Staniszewski kontynuuje seminarium "Widzenie miedzy wierszami". ar+di, 25.11.2003. foto:mz. 6. Jacek Staniszewski mowil o off-ie reklamy. ar+di, 9.12.2003. foto:jd 7.Jacek Staniszewski komponowal muzyke filmowa. ar+di, 16.12.2003. foto: mz
drogi Jacku
....hm......tu sie smieje...
bo zaczynajac w ten sposob list to troche tak jakbym pisal do siebie
....no..no..."cos" w tym jest......siedze sobie w mojej pracowni bedacej poniekad "sanktuarium" mojego "wnetrza".....ciekawe, ze coraz bardziej z biegiem lat jestem sklonny identyfikowac sie z jednym z moich ulubionych obrazow, ktory zawsze fascynowal mnie ze wzgledu na tytul "Co sprawia, ze nasze mieszkania "wnetrza" sa coraz bardziej przytulniejsze"....teraz siedzac przed komputerem, ktorego specjalnie nie darze uczuciem sympatii wiem, ze nasze "wnetrza" czy tego chcemy czy tez nie pieknieja z kazdym dniem i godzina. wypelniaja je mysli i odczucia zarowno te smutne bedace swoistym zyciowym dyskomfortem jak i tez te "mile" cieple bedace jak atawistyczny plonacy ogien w kominku, w ktorym jak w obracanym dlonia kalejdoskopie odnajdujemy zachwycajacy swiat pelen barw i odcieni, gdzie kazdy obrot w lewo badz w prawo jest niewiadoma i jednoczesnie zachwytem nad kolejnym 'Ukladem". Czytanie miedzy wierszami... hm... ta jakze surrealistyczna teza czytania slow i odczytywania znaczen w pustce pomiedzy szeregami liter, calych zdan moze byc w pelni sycaca i zachwycajaca... jak przewidywanie ruchu przeciwnika w grze w szachy.. wybieganie iles kombinacji do przodu ... jak pies, ktory stojac na gorce kiwa zachecajaco ogonem do swego Pana zdawaloby sie mowiac "..Choc tutaj a zobaczysz to co jest z drugiej strony ...no szybko." ....ale czy naprawde chodzi o to by wygrac te gre...czy tez nie mozna jej specjalnie opozniac majac przyjemnosc bedac tropicielem zastanawiania sie nad kolejnym znalezionym sladem.. ta ilosc domniemywan prawdopodobnego przebiegu zdarzen jest jak kieliszek wybornego wina trzymany w dloni gdzie w delikatnym kolysaniu ciemnego ale jakze klarownego plynu odnajdujemy spokoj i satysfakcje zarowno dla "duszy" jak i tez "ciala"... uruchamia sie w "powidok" bedacy zaduma nad tym co bylo, powidok zdarzen ktore niewatpliwie jak hologram przeszlosci zostal zapisany w nas samych i od czasu do czasu korzystamy z niego naciskajac wewnetrzny pstryk aby bawic sie nim jak w swoistym "peep show".
Powidok, zjawisko optyczne powstajace po zadzialaniu na siatkowke silnym swiatlem. w pierwszym okresie powstaje powidok pozytywny, bedacy obrazem zrodla swietlnego, nastepnie powidok negatywny, bedacy obrazem zrodla swiatla w barwie dopelniajacej.
...z pewnej wewnetrznej przekory, ktora przyznaje w jakim stopniu jest dla mnie motorem napedzajacym do dalszych dzialan od czasu do czasu probuje byc moze "sztucznie" wywolywac w sobie stany powidoku negatywnego wybierajac sekwencje trudne i czasem nazbyt meczace...ale jakaz nagroda czeka wedrowca, ktory obral najciezsza z tras by potem umordowany niemilosiernie stanac na samym szycie na granicy szalenstwa zasmiac sie a radosc ta niczym echo spada w doline po drodze obijajac sie o twarde szorstkie zbocza.....w swoim powiedzmy "idealistycznym" postrzeganiu zdarzen widze misje... penetrator tego co nieuchwytne, niewidzialne albo nie chciane byc widzialne...albo tez odrzucone bedace nieprzydatnym dla innych wrakiem, smieciem nawet juz nie fantomem tzw. "porzadnej" przeszlosci....taki rodzaj hospicjum gdzie pozornie zuzyte wycienczone "cos" lezac na jednym z poslan ciezko dyszy a smutne spojrzenie zdaje sie mowic.." tylko ty jeden mozesz mi pomoc bo we mnie wierzysz.."...codziennie rano schodze "tam" dosypujac karme a potem siadam w kucki opierajac sie plecami o sciane i obserwuje jak z trudem przelykaja jedzenie i ..wydaje mi sie ze mimo jakze watlej kondycji dostrzegam w "tym cos" delikatny blysk w oku...wcale nie bedacy podziekowaniem ale swoistego rodzaju duma...tak jak dumne potrafi byc zwierze...
pewien cytat.....
1:25:13:Widzialem koszmary,
1:25:16:koszmary ktore i ty widziales.
1:25:20:Ale nie masz prawa nazwac mnie morderca.
1:25:23:Masz prawo mnie zabic.
1:25:26:Masz prawo, by to zrobic.
1:25:29:Ale nie masz prawa mnie osadzac.
1:25:39:Nie jest mozliwe by slowa...
1:25:43:opisaly...
1:25:46:to co nalezy sie...
1:25:51:tym, ktorzy nie wiedza
1:25:57:co znaczy koszmar.
1:26:02:Koszmar.
1:26:06:Koszmar ma twarz...
1:26:10:i musisz sprawic by stal sie przyjacielem.
1:26:15:Koszmar i paniczny strach sa twymi przyjaciolmi.
1:26:20:W przeciwnym razie, staja sie wrogami ktorych nalezy sie bac.
1:26:26:Prawdziwymi wrogami.
1:26:33:Pamietam jak bylem w Silach Specjalnych.
1:26:41:To bylo, wydaje sie, wieki temu.
1:26:48:Poszlismy do obozu by zaszczepic kilkoro dzieci.
1:26:59:Gdy juz odeszlismy...
1:27:01:po tym jak zaszczepilismy dzieci przeciwko polio,
1:27:06:pewien starszy czlowiek pobiegl za nami,
1:27:09:placzac.
1:27:11:Nie mogl mowic...
1:27:14:Wiec wrocil.
1:27:16:A oni przyszli i odrabali kazde zaszczepione ramie.
1:27:23:Zebrali je na kupce, kupce... malych raczek,
1:27:32:i pamietam...
1:27:37:ja... ja...
1:27:39:plakalem.
1:27:41:Lkalem jak... jakas...babcia.
1:27:48:Chcialem wydrzec sobie zeby.
1:27:52:Nie wiem co chcialem zrobic.
1:27:53:I pragne to pamietac.
1:27:56:Nie chce nigdy zapomniec.
1:27:58:Nie chce nigdy zapomniec.
1:28:00:I wtedy uswiadomilem sobie, jakbym zostal trafiony,
1:28:06:jakbym zostal trafiony diamentem...
1:28:10:diamentowa kula prosto w czolo.
1:28:15:Pomyslalem, "Moj Boze! Geniusz tego,
1:28:19:geniusz...pragnienie by to zrobic."
1:28:25:Doskonale, prawdziwe, kompletne, krystalicznie czyste.
1:28:32:Potem uswiadomilem sobie, ze byli mocniejsi ode mnie,
1:28:36:gdyz potrafili to zniesc. To nie byly potwory.
1:28:41:To byli ludzie, wyszkolone kadry.
1:28:43:Ci ludzie walczyli z sercem,
1:28:47:mieli rodziny, mieli dzieci,
1:28:50:byli przepelnieni miloscia,
1:28:52:ale byli silni,
1:28:54:mieli sile...
1:29:00:by to zrobic.
1:29:02:Jesli mialbym 10 dywizji zlozonych z tych ludzi,
1:29:06:to nasze klopoty tutaj szybko by sie skonczyly.
1:29:11:Musisz miec ludzi ktorzy sa prawi,
1:29:17:ale rownoczesnie,
1:29:21:potrafia spozytkowac swe prymitywne instynkty
1:29:29:by zabijac bez uczuc, bez pasji,
1:29:35:bez osadu.
1:29:37:Bez osadu.
1:29:44:Poniewaz to osad nas pokonuje.
jacek
PS. cytat ze sciezki dialogowej filmu "Czas Apokalipsy" (Francis Ford Copolla)